Blog
witas1972
Witek
Witek Szukający sensownego zajęcia
84 obserwujących 673 notki 1235071 odsłon
Witek, 9 lipca 2017 r.

Warszawskie Jerusalem Avenue - polityka historyczna Trumpa w obronie cywilizacji

818 38 0 A A A

W przeddzień wizyty prezydenta Trumpa napisałem z zachwytem, że w symboliczno-historycznym sensie lepszego miejsca w Warszawie na spotkanie z Polakami nie można sobie wyobrazić - ostatni przyczółek obrony reduty Starego Miasta, z którego kanałami ściekowymi ewakuowały się szczątki zmasakrowanych oddziałów powstańczych, aby dalej walczyć w innych dzielnicach Stolicy: Żoliborzu, Śródmieściu, Czerniakowie, a nawet odległym Mokotowie. ABY WALCZYĆ DALEJ, nie tylko ratować swoją skórę. W walce, w której zostaliśmy zdradzeni i opuszczeni, w której zostaliśmy sam na sam ze śmiercią. I wyszliśmy z niej wyprostowani, z podniesionym czołem, jak później wskazywał nowym pokoleniem Pan Cogito Zbigniewa Herberta: "Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach ... masz mało czasu, musisz dać świadectwo..."

    Wzruszającym utworem "Stare Miasto'44" na 60-lecie Powstania młodzieżowy zespół Lao Che doskonale przypomniał ten nastrój ewakuacji kanałami z placu Krasińskich:
"Jest sto tysięcy dusz, 
A tylko jedna rura,
Żołnierze przechodzą
Cywilom i rannym się nie uda...
Jest jeden wielbłąd
Do jednej igły ucha..."

   Przemówienie PotUS Donalda Trumpa pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego już dzisiaj przez światłych tego świata (m.in. JL) jest porównywane do słynnej mowy Winstona Churchilla z Fulton w 1946 r., które na ponad 40 lat zdefiniowało pojałtański układ sił w Europie. Co by nie szczekały (przepraszam wszystkie psy nie zasługujące na te poniżające porównanie) różne resortowe dziecia typu kołodki, cimoszki i innych z TVN-u, których przodkowie dorwali się nad Wisłą do władzy i znaczenia na sowieckich bagnetach i tankach o merkantylnych powodach kurtuazji prezydenta Trumpa, to na Placu Krasińskich objawił się lider naszej cywilizacji, który stanowczo powiedział, że Zachód musi bronić swoich wartości, jeśli nie chce zginąć.

   "Nasza obronność to nie tylko zobowiązania finansowe – to także zaangażowanie WOLI. Historia Polski uczy nas, że obrona Zachodu nie zależy ostatecznie od pieniędzy, a od woli przetrwania narodu. I tu pojawia się zasadnicze pytanie naszych czasów: czy Zachód ma WOLĘ przetrwać.
Czy wystarczająco silnie wierzymy w system naszych wartości, żeby bronić ich za wszelką cenę?
Czy darzymy wystarczającym szacunkiem naszych obywateli, żeby bronić granic, w których żyją?
Czy starczy nam chęci i odwagi, by bronić naszej cywilizacji w obliczu tych, którzy starają się ją podstępnie unicestwić?
   Na nic zdadzą się największe gospodarki świata i broń największego rażenia, jeśli zabraknie silnej rodziny i solidnego systemu wartości. Tych, którzy zapomnieli o ich kluczowym znaczeniu, zachęcam do odwiedzenia kraju, który nigdy tego nie zapomniał – niech przyjadą do Polski. Niech przyjadą tu, do Warszawy i niech poznają historię Powstania Warszawskiego. Niech poznają historię Alej Jerozolimskich."


   To że przywódca światowego supermocarstwa oparł ten imperatyw na przykładzie Powstania Warszawskiego i jednego z najwspanialszych jego symboli - bronionego od początku do końca krwawych walk strategicznego przejścia przez Aleje Jerozolimskiego powinno być dla nas Polaków, a dla mnie jest, szczególnie niezwykle ujmujące. O historii tego przejścia opowiadała mi dzieciem moja Babcia Beata (Alina), która nawet znała kilku osób z tym miejscem związanych. Po niej odziedziczyłem też wspaniałe wspomnienia o tej placówce Elżbiety Ostrowskiej "W Alejach spacerują Tygrysy", z których i w salonie24 przepisywałem najciekawsze fragmenty (m.in. wstrząsające "Kanałami w nieznane"). Pewnie i na niej opierał się współautor historycznego już przemówienia Donalda Trumpa:

   "W sierpniu 1944 roku, tak jak teraz, Aleje Jerozolimskie były jedną z głównych arterii przecinających miasto ze wschodu na zachód. Kontrola nad nią miała kluczowe znaczenie dla obu stron bitwy o Warszawę. Wojsko niemieckie chciało ją przejąć jako najkrótszą drogę przemieszczania oddziałów na front i z frontu. Dla członków Polskiej Armii Krajowej natomiast możliwość przedostawania się na północ i na południe przez Aleje Jerozolimskie miała zasadnicze znaczenie dla utrzymania Śródmieścia, a tym samym utrzymania przy życiu samego Powstania.
   Noc w noc, pod ostrzałem z broni maszynowej, Polacy znosili worki z piaskiem, by bronić swojego wąskiego przejścia w poprzek Alei Jerozolimskich. Dzień w dzień, wróg rozbijał je w drobny mak. Wtedy Polacy zrobili okop, a wkrótce – barykadę. W ten sposób nieustraszeni powstańcy zaczęli przekraczać tę arterię. To wąskie przejście zadecydowało o kontynuacji Powstania. Mieszkańcy i powstańcy, ryzykując życiem, biegli tym wąskim przejściem, by nieść pomoc swojemu miastu.
   „To było zaledwie kilka metrów” - wspominała młoda kobieta imieniem Greta.Ten śmiertelnie niebezpieczny fragment ulicy przesiąknięty był krwią posłańców, łączniczek i kurierów. Snajperzy brali ich na cel. Żołnierze wroga palili każdy budynek, a kiedy atakowali barykadę, wykorzystywali Polaków jako żywe tarcze dla swoich czołgów. Wróg nie ustawał w ataku na maleńki przyczółek cywilizacji, a Polacy nie ustawali w jego obronie. Przesmyk przez Aleje Jerozolimskie wymagał ciągłej obrony, napraw i umocnień. Ale wola obrońców, nawet w obliczu śmierci, była niezachwiana; przejście istniało do ostatnich dni Powstania.
   Nigdy nie zostało zapomniane, dzięki Polakom było zawsze dostępne. Pamięć o ofiarach tego heroicznego wydarzenia woła do nas przez dziesięciolecia, a wspomnienia o obrońcach przejścia przez Aleje Jerozolimskie należą do najbardziej żywych. Ci bohaterowie przypominają nam, że Zachód został ocalony dzięki krwi patriotów, że każde pokolenie ma w tej obronie do odegrania swoją rolę."

   To ostatnie zdanie przypomina mi wezwanie, credo mojego ostatniego pokolenia PRL-u sprzed 30 lat od Największego z Wielkich:
 "Każdy z Was, młodzi Przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje Westerplatte, jakiś wymiar zadań, które trzeba podjąć i wypełnić, jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć, jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić, nie można zdezerterować. Wreszcie, jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba utrzymać i obronić, tak jak to Westerplatte. Utrzymać i obronić, w sobie i wokół siebie, obronić dla siebie i dla innych".

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

"..kilka Twoich powstańczych pisanych w sierpniu 2009 i Twoje komentarze i interpretacja faktów w tym opis próby połączenia Starego Miasta z Żoliborzem są niesamowite. Powiem szczerze, że te Twoje teksty, wraz z książką Zbigniewa Sadkowskiego "Honor i Ojczyzna", należały do głównych motywów mojego zainteresowania się szczegółami." ALMANZOR 22.08
..."notki Witka, które - pisane na dużym poziomie adrenaliny - raczej się chłonie niż czyta..." "Prawda o Powstaniu, rozpoznawana na poziomie wydarzeń związanych z poszczególnymi pododdziałami, osobami, czy miejskimi zaułkami ma niespodziewaną moc oczyszczania Pamięci z ideolog. stereotypów i kłamstw. Wszak Historia w gruncie rzeczy składa się z prywatnych historii. Prawda na poziomie Wilanowskiej_1 jest dużo bardziej namacalna i bezdyskusyjna niż na poziomie wielkiej polityki. Spoza Pańskiego tekstu wyłania się ten przedziwny napęd Bohaterów, o których Pan pisze. I nawet ten najgłębszy sens Ofiar, czynionych bez patosu i bez zbędnych górnolotności" JES "Dzień chwały największej baonu "Zośka"
"350 lat temu Polakom i Ukraińcom zabrakło mądrości, wyrozumiałości, dojrzałości. Od buntu Chmielnickiego rozpoczął się powolny upadek naszego wspólnego państwa. Mimo że w umowie hadziackiej najrozsądniejsi z naszej i ukraińskiej strony próbowali jeszcze ratować to co się dało, za dużo krwi zostało wylane, za dużo było wzajemnych krzywd, żalów, pretensji. Ukraińcy liczyli że pod berłem carów będzie im lepiej. Jak na tym wyszli, sami wiedzą najlepiej - po 100 latach od Perejesławia autonomia Siczy była już fikcją, by ostatecznie została zlikwidowana dekretem Katarzyny wielkiej z 23 kwietnia 1775r. Taras Szewczenko pisał o Chmielnickim "oj, Bohdanku, nierozumny synu,..."
Po 350 latach dostaliśmy, my Polacy i Ukraińcy, od losu drugą szansę. Wznieść się ponad wzajemne uprzedzenia, spróbować zrozumieć że historia i geografia dając nam takich a nie innych sąsiadów (Rosję i Niemcy) skazały nas na sojusz, jeżeli chcemy żyć w wolnych i niepodległych krajach. To powrót do naszej wspólnej historii, droga oczywiście ryzykowna na której czyha wiele niebezpieczeństw, ale otwierająca przed Polską wielkie perspektywy. Niestety mam wrażenie, że polskie władze całkowicie porzuciły prowadzenie niezależnej polskiej polityki, zadowalając dla Polski rolą peryferyjnej prowincji europejskiej Rzeszy. W ten sposób z pewnością nie przyciągniemy Ukraińców do idei budowy silnego, trwałego polsko - ukraińskiego sojuszu.

image POLACY! PAMIĘTAJCIE KTO ZABIJAŁ WASZYCH RODAKÓW W 1943 ROKU! image1943-1944 RZEŹ WOŁYŃSKA - BESTIALSTWO POPEŁNIONE PRZEZ OUN-UPA
image
image
"Jakie było nastawienie całego społeczeństwa ukraińskiego? W książce wspomina Pani o ponad 300 Ukraińcach, którzy pomagali Polakom? - Najmniej zaangażowane w zbrodnie było starsze pokolenie i to właśnie starsi ludzie najczęściej pomagali, chociaż zdarzało się, że Polaków wspierały całe rodziny, niekiedy przypłacając to życiem. Liczba ok. 300 osób pomagających pokazuje tylko przypadki ustalone do 2000 roku, później ich znacznie przybyło, a o wielu nie wiemy. Jednak uczestnictwo w zbrodni, o różnym stopniu zaangażowania, było powszechne. Dlatego chcę podkreślić, że przy takim ogromie nienawiści i terroru zachowanie się po ludzku było bohaterstwem." naszdziennik.pl/index.php?dat=20081122&typ=my&id=my21.txt
Może warto pamiętać o tych lepszych Ukraińcach ? Może to będzie lepszą metodą na nacjonalizm ukraiński? Czy jest niebezpieczny? Jak zostanie ukierunkowany przeciw Lachiw (a są tacy, co umieją manipulować), to tak. Ale mam nadzieję, że im się to nie uda. Od nas też dużo zależy. WITEK 7.02.2011
Sprawiedliwi Ukraińcy z Wołynia'43
"Kresowa Księga Sprawiedliwych"
image image free counters
"Более подлого, низкого, и враждебно настроенного к России и русским человека чем Witek, я в в Салоне не видел" AKSKII 13.2.2013
Будапешт. меморандум от 5.12.1994 Пункт 1: "Российская Федерация, Соединенное Королевство Великобритании и Северной Ирландии и Соединенные Штаты Америки подтверждают Украине свое обязательство в соответствии с принципами Заключительного Акта СБСЕ уважать независимость, суверенитет и существующие границы Украины." Россия заключила с государством Украина "Договор о дружбе, сотрудничестве и партнерстве между Российской Федерацией и Украиной" в котором в Статье 2: "Высокие Договаривающиеся Стороны в соответствии с положениями Устава ООН и обязательствами по Заключительному акту Совещания по безопасности и сотрудничеству в Европе уважают территориальную целостность друг друга и подтверждают нерушимость существующих между ними границ."

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Czwartek, 27 lipca 2017 14:15 Skorumpowany sędzia z Kościerzyny wyrzucony z zawodu. Jest...
  • Doceniam dowcip. Chyba nie na tyle idiotka, żeby po wpadce z "nędznymi 10 tys. zł...
  • "Partyzanci prawobrzeżnej części Warszawy" - ??? Partisanen, polnische Banditen?

Tagi

Tematy w dziale Polityka