Witek Witek
2961
BLOG

11 lipca 1943 - zaplanowane apogeum "spontanicznej" Rzezi Wołyńskiej

Witek Witek Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 83

      Przy wszystkich swoich oczywistych przeciwieństwach radykalni ukrainofobi spod znaku docenta Pazia (tego od kochania Ruskich za masakrowanie "banderowskiego ścierwa" - apropos, prokuratura znalazła w tym coś przestępczego czy umorzyła?)
i fanatyczni zwolennicy "największego przywódcy wielkiego ukraińskiego narodu Stepana Bandery" mają jeden wspólny mit - o rzekomym radosnym i spontanicznym "rezaniu Lachów" przez wołyńskich i galicyjskich chłopów greko-katolickich.
      Za symboliczną datę upamiętniającą Rzeź Wołyńską przyjęto dzień 11 lipca. Tamtej „krwawą niedzielą”, ukraińscy nacjonaliści (a właściwie naziści) z OUN-B i podporządkowani im groźbą i podstępem przeprowadzili największą ze wszystkich strasznych wołyńskich wydarzeń roku 1943 masakrę polskiej ludności.
     Jednym z największych powszechnie występujących wśród Polaków i Ukraińców zakłamań dotyczących Rzezi Wołynia i Galicji jest przypisywana jej spontaniczność. Niby ukraińscy sąsiedzi, poczuwszy „zew krwi” i przekonawszy się o swojej bezkarności („teraz można zabijać Lachiw”) poczęli „rezaty” swoich polskich sąsiadów.
     Właśnie obchodzona 11 lipca rocznica apogeum mordów na Polakach w kilkudziesięciu miejscach Wołynia o tej samej porze bezsprzecznie dowodzi, że mamy do czynienia z centralnie zaplanowaną i zorganizowaną operacją, tylko w rozmiarach geograficznych i czasowych różniącą się od Pogromu Kieleckiego (tutaj w 2 częściach jego dokładne rozłożenie na reżyserów i korzyści dla wykonawców)
          Oczywiście duża część ofiar Rzezi Wołynia została zamordowana przez znających się od lat sąsiadów, a nawet powinowatych (przez mieszane polsko-ukraińskie rodziny).
Jednak nie jest znany przypadek mordowania przez ukraińskich chłopów swoich polskich sąsiadów bez udziału, nadzoru, obecności uzbrojonych członków bojówek OUN-UPA.

     Stwierdza to autorytatywnie jeden z najlepszych znawców tematyki Rzezi Wołyńskiej dr hab. Grzegorz Motyka w zbiorze artykułów pt. „Cień Kłyma Sawura” :
    „Hipoteza „buntu ludowego” nie tylko na Ukrainie cieszy się sporą popularnością, tym bardziej muszę koniecznie zwrócić na jej podstawową słabość – nie ma na nią żadnych dowodów. I od razu pozwolę sobie zwrócić uwagę wszystkim jej zwolennikom, co jest nieodzownym warunkiem uznania jej za prawdopodobną – nleży po prostu wskazać polskie miejscowości, których mieszkańcy zostali wymordowani przez spontanicznie chwytających za siekiery ukraińskich chłopów. Setek mordów na Polakach. W ani jednym wypadku nie stwierdzono, aby zbrodni dopuścili się samodzielnie chłopi.
    Nie tylko nie stwierdzono przypadku, w którym chłopi samodzielnie dopuszczali się masowych mordów, ale często można obserwować sytuacje odwrotne, kiedy to UPA mobilizowała miejscową ludność do napadów na polskie osady. Przykładowo latem’43 partyzanci UPA zebrali we wsi Janówka mężczyzn pochodzenia ukraińskie, zaprowadzili do wsi Gaj i kazali zabić zgromadzonych już nad dołem Polaków, grożąc za niewykonanie rozkazu śmiercią. Zmobilizowane tak osoby były uzbrojone jedynie w siekiery i widły. (…)
      Tymczasem wszystko wskazuje na to, ża napady na Polaków nie miałyby miejsca bez obecności i „zachęty” UPA. OUN-B nie tylko inicjowały już pierwsze napady, ale też starały się do nich włączyć jak najszersze kręgi miejscowej ludności.
Przymusowo mobilizując chłopów do antypolskich czystek, OUN zamierzała rozprawę z częścią Polaków ukryć za ludowymi „samosądami”.
(Grzegorz Motyka „Cień Kłyma Sawura" s. 98)

    Technikę zorganizowania ludobójstwa sąsiadów opisał przeżywszy je niemal cudem i dzięki męczeńskiej ofierze swego teścia Ukraińca późniejszy historyk pułkownik Władysław Filar:
     „O północy w noc poprzedzającą napady w ukraińskich wsiach odbyły się zebrania mieszkańców. Zwołali je przybyli z lasu uzbrojeni ubowcy, którzy kazali mężczyznom stawić się w wyznaczonym miejscu z bronią, siekierami, kosami, z czym kto miał. Tłumaczyli, że jest to próbna mobilizacja przed atakiem na stację kolejową Iwonicze, obsadzoną przez Niemców i na pobliskie posterunki graniczne z Generalnym Gubernatorstwem.
   Kiedy już wszyscy się zebrali, oświadczono im, że w celu wywalczenia wolnej Ukrainy trzeba zlikwidować Polaków. Uchwalili w tej sprawie rezolucję i poprowadzili wszystkich na polskie wsie.
W ten sposób podstępem zmuszono ich do zbrodni – mordów i gwałtów na swoich polskich sąsiadach.
Jestem pewien, że wielu z miejscowych Ukraińców uczestniczyło w napadach pod groźbą śmierci z rąk ubowców (SB OUN – W.). Oczywiście, że byli wśród nich także Ukraińcy – nacjonaliści powiązani z OUN, niektórzy mieli osobiste porachunki z Polakami, lub chcieli się wzbogacić
.” 
(W.Filar „Wołyń 1939-1944. Historia. Pamięć. Pojednanie” s.122)

Zeznanie członka OUN i UPA Mykoły Niedbały :
„W sotni Marcyniuka ps. Zabreżnyj. Dowódca rozkał mnie z grupą 15 osób dokonać napadu na polskich mieszkańców wsi Elizabietpol [Елизаветпол].
W nocy połączywszy się z grupą cywili ok.100 osób napadliśmy na wieś. Podczas zabijania mało używano broni palnej, większość mordowała bez strzelania, kolbami, nożami i siekierami"

("Polacy i Ukraińcy między dwoma systemami totalitarnymi 1942-45 t.4 cz.I, s.603)

Свидетельство "героя" Миколы Недбалы:
"В конце авгеста 1943 года или в первых дняхсентября этого года в сотни Марценюка по псевдониму Забарежный в гнойненском лесу уповцы собрались на совет, на котором Марценюк приказал мне вместе с группой в 15 человек, совершить нападение на жителей польской национальности в селе Елизаветпол. На следующий день я приготовил всю группу, в состав которой вошли я - Недбало Микола сын Михаила, Панасюк Микола (псевдоним Травенко), два с псевдонимами Мурава и Дубенко. Ночью, соединившись с группой гражданских читсленностью около 100 человек, мы напали на село Елизаветпол. Убили тогда 5-6 польских семей, около 30-35 человек - мужчин, женщин, детей, тела которых сразу после убийства закапывали в земле на дворах. Во время нападения я был вооружён винтовкой, другие уповцы также имели винтовки. Некоторые учавствующие в нападении гражданские были также вооружены винтовками, а другие ножами, топорами и лопатами. во время убийств мало использовали огнестрельного оружия, в болльшинстве случаев без стрельбы, ножами и топорами." (PA SBU, F. 13, spr. 1020, k. 153-159).

    Świadectwo mojego współpracownika, bez którego ten cykl nie powstałby :
„Wiem z przekazu rodzinnego, że brat mojej babki dostał rozkaz zamordowania jej, bo „wyszła za Lacha” - oboje dziadkowie uratowali się, bo ostrzegł ich ojciec babki (jednocześnie ojciec niedoszłego zabójcy) - mój pradziadek”.

     W 1945 r. w Galicji wschodniej przebrany za banderowców polski oddział partyzancki wszedł do polsko-ukraińskiej wsi i rozwalił wszystkich ujawnionych ukraińskich mężczyzn w wieku 16-60 lat.
Potem okazało się, że zabito 12 Ukraińców i 6 Polaków.
Dlaczego?
Bo widząc ukraińskie tryzuby na mundurach zbliżających się partyzantów, ukraińscy sąsiedzi "przebrali" swoich Polaków za Ukraińców i tak ich im przedstawili (oba języki miejscowi znali podobnie). A tego dnia zabijano właśnie Ukraińców (w odwecie za wcześniejszy mord na Polakach, na pewno okrutniejszy i nie ograniczający się do mężczyzn - wierzmy zawsze, że Polacy są szlachetniejsi, bo tak lepiej żyć!).
= Po 2 latach zabijania i odwetu między sąsiadami panowała piękna SOLIDARNOŚĆ - dziś my was uratujemy przed waszymi leśnymi, jutro wy nas!
(na podstawie Grzegorz Motyka "Od Rzezi Wołyńskiej do akcji "Wisła")

Od autora:
    1. należy stanowczo oddzielić od narodu ukraińskiego ideologię i taktykę działania części ukraińskich fanatyków, którzy w dramatycznych latach II wojny światowej dość nieoczekiwanie (w wyniku zadziwiającego zbiegu okoliczności, a może nie tylko?) zdołali wywrzeć straszliwy wpływ na swoich rodaków;
     2. a doszło do tego głównie dzięki siłom zewnątrz-ukraińskich:
I - Na rok przed wybuchem wojny poniosła głównie z polskiej przewiny (choć nie tylko!) ostateczną klęskę polityka polsko-ukraińskiej normalizacji, której kres ogłosił oficjalnie w grudniu 1938 Wasyl Mudry, prezes UNDO, głównej politycznej siły Ukraińców, która mi to w obliczu zbliżającej się wojny, wydała 24 sierpnia 1939 deklarację wzywającą społeczeństwo ukraińskie do zachowania spokoju i przestrzegającą przed udziałem w jakiejkolwiek akcji dywersyjnej przeciw Polsce, określając ją jako działalność obcych agentur.
II - Po agresji sowieckiej 17 września 1939 i IV rozbiorze Polski NKVD ZSRR aresztował i zesłał do GULAGu niemal całe kierownictwo polityczne wszystkich ukraińskich organizacji społecznych…
III - … za wyjątkiem faszystowskich radykałów z UON, którzy przezornie zbiegli pod niemiecką okupację. Ci młodzi, tradycyjnie radykalni działacze po zajęciu przez hitlerowców całej Ukrainy w 1941 r. zdołali, w obliczu pustki wywołanej sowieckimi czystkami (i zabójstwem na Zachodzie poprzedniego szefa UON Konowalca - dokananym przez Sudopłatowa, notabene od 1941 r. szefa Grupy Specjalnej, która przekształciła się w 4. Wydział NKWD - zajmujący się m.in. sowiecką partyzantką) objąć „rząd dusz” zdezorientowanego narodu ukraińskiego.Tych Ukraińcom, którzy przeciwstawiali się ich władzy i wpływom, bezlitośnie mordowali, co nawet wywołało (spóźnioną) reakcję Niemców (wsadzili Banderę i bliskich towarzyszy pod straż).
IV - Pośrednią za tę możliwość winę zaniechania ponoszą władze II RP – niemal całe kierownictwo UON-banderowców było sądzone w polskich sądach lat 30-tych za morderstwa polskich urzędników (w tym dwóch ministrów – Hołówko i Pieracki) i ukraińskich działaczy dążących do porozumienia z Polską. Wszyscy bandyci co do jednego wyszli na wolność żywi i cali (z naruszoną psychiką nienawiści do Polaków) we wrześniu 1939 z naczelną myślą – „mordować Lachiw”, którą niebawem zaczęli realizować.
Wszystkich Ukraińców, którzy nie aprobowali tego hasła, prowodnyki* UON usuwali fizycznie czyli mordowali.
     3.  świadectwem oderwania się kierownictwa UON-b od ukraińskiego narodu jest ogrom zbrodni popełnionych przez nich na swoich rodakach, głównie przez Służbę Bezpieczeństwa – formację budzącą postrach i wśród najodważniejszych żołnierzy UPA. Przeprowadziła ona kilka „czystek” szeregów UPA, bardzo przypominających stalinowskie operacje GPU/NKVD. Dochodziło nawet do walk zbrojnych między oddziałami partyzanckimi UPA i SB, np. pod wsią Marianowka (powiat Sarny), gdzie po zaciętym boju wszyscy eSBeki zostali powieszeni przez UPowców.

    Profesor Wiktor Poliszczuk stwierdził, że ok. 36 000 Ukraińców, w przeważającej mierze ukraińskiej ludności cywilnej, straciło życie z rąk nacjonalistów ukraińskich.
     „Niedostrzeganie ukraińskich ofiar OUN-UPA, czyni niemożliwym zrozumienie faszystowskiej istoty integralnego nacjonalizmu ukraińskiego, będącego odmianą faszyzmu-nazizmu.. Formacje ukraińskich struktur nacjonalistycznych, w szczególności OUN-SB-UPA. a także pułki policyjne dywizji SS-Galizien, dopuściły się zbrodni ludobójstwa na Polakach i Ukraińcach.”
     „Zdecydowana ilość ofiar po stronie ukraińskiej ludności cywilnej odnosi się do mordów masowych, dokonywanych przez OUN-UPA, co wynika z uzyskanych w ostatnich latach dokumentów z archiwów ukraińskich, a także z publikacji Ukraińców, bezpośrednich świadków wydarzeń. Danyło Szumuk, wykładowca w szkole UPA na Wołyniu, opisuje fakt likwidacji przez "Służbę Bezpeky" OUN - SB, 16 rodzin ukraińskich we wsi Zamłycze w ciągu jednej nocy, włącznie ze starymi i dziećmi.(Danyło Szumuk: "Za schidnym obrijem", Paryż, 1974, ss. 104-107)
     Ten sam autor pisze o masowym bestialskim mordowaniu przez SB niewygodnych dla niej ludzi, to znaczy Ukraińców, pisze on o stosowaniu tortur wobec podejrzanych o sprzyjanie radzieckiej partyzantce, Mykole, który uciekł z sowieckiego wiezienia w Żytomierzu, już w 1944 roku, podwiesili nad ogniem w czasie przesłuchiwania i do kolan nogi mu spalili.
      Protestancki pastor ukraiński, Wołyniak, Mychajło Podworniak, pisze, że banderowcy niszczyli naród nie gorzej od okupantów. We dnie siedzieli gdzieś w lesie, a w nocy przychodzili do wioski czynie swoją czarny robotę (...) SB - tych dwóch liter nasi ludzie bali się nie mniej, jak NKWD czy gestapo (...) Doszło do tego, ze nasi ludzie cieszyli się, gdy gdzieś podczas akcji Niemcy rozbijali powstańców”       (Ukraińskie ofiary UON i UPA" Wiktor Poliszczuk)

Polka urodzona  w 1980 roku o wydarzeniach na Wołyniu w 1943:

"Łuny na horyzoncie i zapach watry nad Styrem. Wsie się palą, wiadomo. Dlaczego, nie wiadomo. Niemcy? Jakieś Ruskie? Ukraińcy spotykali się, chodzili gdzieś razem. A co, nie wolno im? Może szykowali się na Niemców, może po prostu rozmawiali. Mają jakąś swoją partyzantkę. Tak. Ze wspólnym wrogiem trzeba walczyć. Sąsiedzi dobrzy ludzie. Często niepiśmienni, nieczytający. Polacy im pomagają. Ich wykształceni - to pop i nauczyciel. Autorytety. Co powie pop - święte. Kiedy pop poświęci nóż... to rezat'.

Do domu wszedł ktoś, kto słyszał, jak ktoś opowiadał, że te wsie to Ukraińcy spalili a Polaków wyrżnęli. No jak to? Sąsiadka nasza Ukrainka, żona szewca. Szewc na wojnie. Dziadek ma trzynaście lat i bawi się z ich dziećmi. Co za bzdury wygadują na mieście. Ludziom od wojny pomieszało się we łbach.

Kolejne dni i kolejne wsie. 60-tysięczny Łuck pochłania dwa razy tyle uciekinierów. U Pradziadków na Topolowej mieszka osiem rodzin. Kto żyw, ciągnie krowę, jakieś tobołki. W parku trawa równo przystrzyżona. Krowy się pasą. Po paszę dla krów musi na wieś jechać uzbrojona ekipa na wozie.

Wsie drewniane uciekają do murowanych. Ludzie na noc idą do murowanych kościołów. Trudniej spalić. Ten, kto za dnia orze i śpiewa, w nocy przychodzi rezat'. Po domach - karabiny. Niemcy przymykają oko. Każdy dom wystawia wartę.

Dziadek dostaje pistolet i dwadzieścia pięć kul. I przykazanie: dwóch nie wolno ci wystrzelić. Ojciec nie musi kończyć myśli.

Wigilia 1943 przynosi krwawą i jasną Gwiazdę Betlejemską. To pali się Gnidawa, dzielnica Łucka. W wigilię wpuszczali sąsiadów. Wpuszczali, nie wpuszczali. Kończyło się tak samo.

Bandy nie dochodziły do miast. Jedyna próba zdobycia miasta miała miejsce pod Łuckiem, a ostrzegła przed nią z dostatecznym wyprzedzeniem Ukrainka . Szybka organizacja - na akcję idą ci, którzy mają wielostrzałowe karabiny. Polacy ustawiają pozycje na wzgórzach, szosa biegnie wąwozem. Długa i niefrasobliwa kolumna upowców ciągnie nocą wozy z bronią. Zaczynają się serie. Dziki wrzask, rżenie koni. Masakra. Zemsta. Kaźń. Nie ocalał nikt lub prawie nikt.

Sprzątać musieli Niemcy. A sprzątali w taki sposób, że poszerzyli rowy i zepchnęli całość buldożerem. I zasypali rowy.

Spokój na tyłach to marzenie każdego wojska. Skoro Polacy się rżną z Ukraińcami, to nikt nie rżnie hitlerowców. Więc oni pomagają raz tym, raz tym - w zależności kto mocniej ostatnio oberwał. Ukraińcy służyli w SS Galicja a polskie sieroty zbierano do ekip jeżdżących po kontyngent na ukraińskie wsie. Niemcy dostarczyli broń i łóżka szpitalne do polskiej wsi Przybraże, otoczonej drutem kolczastym. Tu mężczyźni długo dawali odpór bandom, póki nie przyszło bratnie wojsko i zmobilizowało, ochrony rodzinom nie dając żadnej. Bandy przyszły i wyrżnęły.

Niemiecki generał stacjonujący w Łucku lubił wyprawiać się na wieś. Polował, podszczypywał dziewczyny. Raz jechał ze skromną obstawą. Napadli na nich ludzie, ponoć mówiący głośno po ukraińsku i z wyhaftowanymi wszędzie naszywkami UPA. Zabili ochronę, generała rozebrali i nagiego wypuścili. UPA to, czy to nie UPA?
Na drugi dzień paliły się ukraińskie wsie.


Na zakończenie ośmielę się przytoczyć słowa Jana Pawła II wypowiedziane w Lwowie 26.6.2001:
    "Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to , co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności".
________________________________________________________

Powyższy materiał jest jednym z rozdziałów pracy wyjaśniającej tajemnicę Rzezi Wołynia i Galicji 1943-45, którą zamierzam wydać w postaci książki w tym roku. Wydawca jednak niezbędnie potrzebny do tego jest.

Witek
O mnie Witek

  "..kilka Twoich powstańczych tekstów pisanych w sierpniu 2009 i Twoje komentarze i interpretacja faktów w tym opis próby połączenia Starego Miasta z Żoliborzem są niesamowite. Powiem szczerze, że te Twoje teksty, wraz z książką Zbigniewa Sadkowskiego "Honor i Ojczyzna", należały do głównych motywów mojego zainteresowania się szczegółami." ALMANZOR 22.08 ..."notki Witka, które - pisane na dużym poziomie adrenaliny - raczej się chłonie niż czyta." " Prawda o Powstaniu, rozpoznawana na poziomie wydarzeń związanych z poszczególnymi pododdziałami, osobami, czy miejskimi zaułkami ma niespodziewaną moc oczyszczania Pamięci z ideolog. stereotypów i kłamstw. Wszak Historia w gruncie rzeczy składa się z prywatnych historii. Prawda na poziomie Wilanowskiej_1 jest dużo bardziej namacalna i bezdyskusyjna niż na poziomie wielkiej polityki. Spoza Pańskiego tekstu wyłania się ten przedziwny napęd Bohaterów, o których Pan pisze. I nawet ten najgłębszy sens Ofiar, czynionych bez patosu i bez zbędnych górnolotności" JES pod "Dzień chwały największej baonu "Zośka" "350 lat temu Polakom i Ukraińcom zabrakło mądrości, wyrozumiałości, dojrzałości. Od buntu Chmielnickiego rozpoczął się powolny upadek naszego wspólnego państwa. Ukraińcy liczyli że pod berłem carów będzie im lepiej. Taras Szewczenko pisał o Chmielnickim "oj, Bohdanku, nierozumny synu..." Po 350 latach dostaliśmy, my Polacy i Ukraińcy, od losu drugą szansę. Wznieść się ponad wzajemne uprzedzenia, spróbować zrozumieć że historia i geografia dając nam takich a nie innych sąsiadów (Rosję i Niemcy) skazały nas na sojusz, jeżeli chcemy żyć w wolnych i niepodległych krajach. To powrót do naszej wspólnej historii, droga oczywiście ryzykowna na której czyha wiele niebezpieczeństw(...) "Более подлого, низкого, и враждебно настроенного к России и русским человека чем Witek, я в Салоне24 не видел" = "Bardziej podłego, nikczemnego i wrogo nastawionego do Rosji i Rosjan człowieka jak Witek, w Salonie24 nie widziałem" AKSKII 13.2.2013

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura