Blog
witas1972
Witek
Witek Szukający sensownego zajęcia
81 obserwujących 652 notki 1201394 odsłony
Witek, 22 września 2008 r.

Dzień chwały największej baonu Zośka i niemieckiej hańby powszec

1840 53 0 A A A

22 września 1944 gdy dowództwo Armii Krajowej zaczęło realnie myśleć o kapitulacji, a 1. Armia Ludowego Wojska Polskiego zaprzestała prób forsowania Wisły, czyli pomocy Powstaniu, w tym dniu opuszczone przez jednych i drugich, a nawet swego dowódcę płk. Radosława (odszedł z częścią oddziałów kanałami na Mokotów) resztki – niedobitki słynnego batalionu “Zośka” rozegrały swój ostatni 24-godzinny bój –najcięższą, a zapewne i najszczytniejszą walkę w całym Powstaniu Warszawskim, co patrząc na szlak bojowy tego oddziału – obrona cmentarzy wolskich do 11 sierpnia, potem niezłomna 3-tygodniowa obrona Starówki (Stawki, Getto, PWPW, Jan Boży i okolice - róg Bonifraterskiej i Konwiktorskiej), po niej niemające porównania w dziejach wojen na świecie przebicie się do Śródmieścia przez kilka linii obrony niemieckiej (jedyny oddział któremu to się udało, reszta przedostała się zbawczymi wtedy kanałami ), następnie osamotniona obrona odciętego również przez krótkowzroczność dowództwa AK Czerniakowa – jest trudne do wyobrażenia i niewątpliwie budzące wielki podziw. Dodawszy do tego kilka dni wcześniej śmierć ukochanego dowódcy (porucznik Andrzej “Morro” Romocki), który wyprowadzał swoich chłopców i dziewczęta z najgorszych kabał, zdaniem płk.Radosława “najlepszy dowódca kompani” z jakim miał się ów zawodowy wojskowy przez okres 30-letniej służby spotkać i zaginięcie jednego z najwartościowszych ludzi z tego najwartościowszego oddziału porucznika “Xiążę” Andrzeja Samsonowicza (brata późniejszego rektora Uniwersytetu Warszawskiego) podczas zapewniania możliwości przeprawy wiślanej jednostkom Armii LWP Berlinga, całkowitą izolację od innych powstańczych dzielnic, głód i pragnienie pomimo bliskości Wisły i przychodzącej z jej drugiej strony słabej, niewystarczającej pomocy, jest to chyba niemożliwe do wyobrażenia. 

  Jak napisał Adam Borkiewicz w swym życiowym dziele:  "Piątek 22.09 stał się dniem klęski oddziałów polskich broniących przyczółka (czerniakowskiego), a jednocześnie dniem ich chwały".

   Określenie kanclerza Schroedera “symbol polskiej chwały, a niemieckiej hańby” idealnie pasuje do losów obrony domu przy ulicy Wilanowskiej 1 i okolicy. Moim zdaniem zasługuje na streszczenie, które poniżej:

   Po 16 dniach samotnej, niesamowicie zaciętej obrony dzielnicy Czerniaków (nierzadko piętro, korytarz, piwnica przechodziła kilkakrotnie z rąk do rąk, by zostać zburzona, spalona lub oddana Niemcom ) w rękach polskich pozostał tylko jedna dość pokaźna kamienica, której broniło około 200 powstańców, prawie wszyscy ranni lub kontuzjowani, wszyscy głodni i potwornie zmęczeni. Przy życiu i walce utrzymywała ich tylko jedyna nadzieja na rychłą, obiecaną przez dowództwo 1.Armii LWP przeprawę na praski brzeg Wisły. W nocy z 21 na 22 września nie doczekano się jej, ale rodacy z drugiego brzegu obiecywali przeprowadzić ją w godzinach rannych:“Tylko wytrwajcie!” –zapewniali oficerowie LWP przez czynną jeszcze radiostację.

   O 5:30 rano na krótko przed świtem Niemcy gwałtownie zaatakowali tyły tej ostatniej kamienicy, jednak szybkie przeciwuderzenie ppor. Witolda (Witold Morawski), niewątpliwego bohatera tego dnia, odrzuciło ich na pozycje wyjściowe.

   8:00 rano – dowódca 3.dywizji 1.Armii LWP przełożył obiecaną przeprawę na godz.9-tą, w tym czasie Niemcy swoimi karnymi kompaniami powtórzyli karkołomnie atak, który mimo dużych strat dotarł do tylnej ściany naszej reduty. Natychmiast wybili w ścianach dziury i zaczęli nimi wrzucać granaty. Niektóre udało się im przez te dziury odrzucić i to oraz kolejny kontratak Witolda zmusił po walce na podwórzu tego domu fryców do ucieczki.

   Do godz. 9-tej Niemcy zaproponowali rozejm dla zabrania rannych i ewakuacji pozostałych w domu cywilów. Kilka minut przed 9-tą Niemcy wiarołomnie zaczęli oblewać budynek benzyną, korzystając z przerwy w walce. Wyczuł to w czas ppor. Witold i ogniem rkm-u spędził podpalaczy (...”b: "Strzelaj draniu!”...), jednak pobliski garaż stanął w ogniu, który niebawem objął I piętro domu. Oczywiście przeprawa nie doszła do skutku, przełożono ją na godz. 12-tą. Pretekstem było zagubienie środków chemicznych mających położyć zasłonę dymną.Cały czas stanowiska polskie były pod nieustannym ogniem z granatników i karabinów maszynowych.

   10:00 silne natarcie npla z 3 stron, wsparte działami szturmowymi (mimo że za Wisłą stały potężne baterie artylerii radzieckiej i polskiej LWP). “Piekło, które się rozpętało nie da się z niczym porównać” wspomina d-ca polski kpt. Jerzy (Ryszard Białous), weteran całego szlaku bojowego “Zośki” i oficer Obrony Warszawy w 1939. Niemcy znowu przyparli do ścian zgliszcza domu i razili ukrytych w nim obrońców. W tym groźnym momencie ruszyło przeciwnatarcie rzucone przez kpt. Jerzego “aby wydrzeć nplowi stanowiska, bez których przeprawa byłaby niemożliwa”. Wsparte w końcu przez artylerię zza Wisły, osiągnęło powodzenie, Niemcy uciekli, lecz pożar rozszerzał się na polskich stanowiskach. Przeprawa została odłożona na godz. 20-tą...

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

"..kilka Twoich powstańczych pisanych w sierpniu 2009 i Twoje komentarze i interpretacja faktów w tym opis próby połączenia Starego Miasta z Żoliborzem są niesamowite. Powiem szczerze, że te Twoje teksty, wraz z książką Zbigniewa Sadkowskiego "Honor i Ojczyzna", należały do głównych motywów mojego zainteresowania się szczegółami." ALMANZOR 22.08
..."notki Witka, które - pisane na dużym poziomie adrenaliny - raczej się chłonie niż czyta..." "Prawda o Powstaniu, rozpoznawana na poziomie wydarzeń związanych z poszczególnymi pododdziałami, osobami, czy miejskimi zaułkami ma niespodziewaną moc oczyszczania Pamięci z ideolog. stereotypów i kłamstw. Wszak Historia w gruncie rzeczy składa się z prywatnych historii. Prawda na poziomie Wilanowskiej_1 jest dużo bardziej namacalna i bezdyskusyjna niż na poziomie wielkiej polityki. Spoza Pańskiego tekstu wyłania się ten przedziwny napęd Bohaterów, o których Pan pisze. I nawet ten najgłębszy sens Ofiar, czynionych bez patosu i bez zbędnych górnolotności" JES "Dzień chwały największej baonu "Zośka"
"350 lat temu Polakom i Ukraińcom zabrakło mądrości, wyrozumiałości, dojrzałości. Od buntu Chmielnickiego rozpoczął się powolny upadek naszego wspólnego państwa. Mimo że w umowie hadziackiej najrozsądniejsi z naszej i ukraińskiej strony próbowali jeszcze ratować to co się dało, za dużo krwi zostało wylane, za dużo było wzajemnych krzywd, żalów, pretensji. Ukraińcy liczyli że pod berłem carów będzie im lepiej. Jak na tym wyszli, sami wiedzą najlepiej - po 100 latach od Perejesławia autonomia Siczy była już fikcją, by ostatecznie została zlikwidowana dekretem Katarzyny wielkiej z 23 kwietnia 1775r. Taras Szewczenko pisał o Chmielnickim "oj, Bohdanku, nierozumny synu,..."
Po 350 latach dostaliśmy, my Polacy i Ukraińcy, od losu drugą szansę. Wznieść się ponad wzajemne uprzedzenia, spróbować zrozumieć że historia i geografia dając nam takich a nie innych sąsiadów (Rosję i Niemcy) skazały nas na sojusz, jeżeli chcemy żyć w wolnych i niepodległych krajach. To powrót do naszej wspólnej historii, droga oczywiście ryzykowna na której czyha wiele niebezpieczeństw, ale otwierająca przed Polską wielkie perspektywy. Niestety mam wrażenie, że polskie władze całkowicie porzuciły prowadzenie niezależnej polskiej polityki, zadowalając dla Polski rolą peryferyjnej prowincji europejskiej Rzeszy. W ten sposób z pewnością nie przyciągniemy Ukraińców do idei budowy silnego, trwałego polsko - ukraińskiego sojuszu.

image POLACY! PAMIĘTAJCIE KTO ZABIJAŁ WASZYCH RODAKÓW W 1943 ROKU! image1943-1944 RZEŹ WOŁYŃSKA - BESTIALSTWO POPEŁNIONE PRZEZ OUN-UPA
image
image
"Jakie było nastawienie całego społeczeństwa ukraińskiego? W książce wspomina Pani o ponad 300 Ukraińcach, którzy pomagali Polakom? - Najmniej zaangażowane w zbrodnie było starsze pokolenie i to właśnie starsi ludzie najczęściej pomagali, chociaż zdarzało się, że Polaków wspierały całe rodziny, niekiedy przypłacając to życiem. Liczba ok. 300 osób pomagających pokazuje tylko przypadki ustalone do 2000 roku, później ich znacznie przybyło, a o wielu nie wiemy. Jednak uczestnictwo w zbrodni, o różnym stopniu zaangażowania, było powszechne. Dlatego chcę podkreślić, że przy takim ogromie nienawiści i terroru zachowanie się po ludzku było bohaterstwem." naszdziennik.pl/index.php?dat=20081122&typ=my&id=my21.txt
Może warto pamiętać o tych lepszych Ukraińcach ? Może to będzie lepszą metodą na nacjonalizm ukraiński? Czy jest niebezpieczny? Jak zostanie ukierunkowany przeciw Lachiw (a są tacy, co umieją manipulować), to tak. Ale mam nadzieję, że im się to nie uda. Od nas też dużo zależy. WITEK 7.02.2011
Sprawiedliwi Ukraińcy z Wołynia'43
"Kresowa Księga Sprawiedliwych"
image image free counters
"Более подлого, низкого, и враждебно настроенного к России и русским человека чем Witek, я в в Салоне не видел" AKSKII 13.2.2013
Будапешт. меморандум от 5.12.1994 Пункт 1: "Российская Федерация, Соединенное Королевство Великобритании и Северной Ирландии и Соединенные Штаты Америки подтверждают Украине свое обязательство в соответствии с принципами Заключительного Акта СБСЕ уважать независимость, суверенитет и существующие границы Украины." Россия заключила с государством Украина "Договор о дружбе, сотрудничестве и партнерстве между Российской Федерацией и Украиной" в котором в Статье 2: "Высокие Договаривающиеся Стороны в соответствии с положениями Устава ООН и обязательствами по Заключительному акту Совещания по безопасности и сотрудничеству в Европе уважают территориальную целостность друг друга и подтверждают нерушимость существующих между ними границ."

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale Kultura